s

Alienum phaedrum torquatos nec eu, vis detraxit periculis ex, nihil expetendis in mei. Mei an pericula euripidis, hinc partem ei est. Eos ei nisl graecis, vix aperiri consequat an.

Pałacyk.

Pałacyk

Od dawna, nie będąc nawet w ogóle w branży gastro, marzyliśmy sobie o miejscu (dla siebie) z historią, tradycją nawiązującą do ziemiaństwa, o miejscu, które ma długa historię. Szukaliśmy takiego, wierząc, ze ono „da” nam jakiś sygnał, ze samo przyjdzie. Rozglądaliśmy się po Polsce, ale nienachalnie. Mieliśmy przecież co robić. O Pałacyku Zielińskiego w Kielcach żadne z nas nie pomyślałoby wówczas serio – miejsce należy do Miasta, ma walory historyczne i miało ajenta, który prowadził wtedy już ponad 30 lat restaurację w budynku przy Zamkowej 5. Co ważne znaliśmy się z ówczesnymi najemcami i nikomu z nas nie przyszłoby do głowy przejmowanie ich biznesu. Kto zna Kielce ten wie, ze pałacyk z ogrodem jest uroczy. Ma XIX-wieczny charakter mieszkalnego budynku, a jednocześnie hipsterskie, współczesne już „zacięcie” do bycia niezobowiązującym. Takie połączenie funkcji historycznej z rekreacyjną, co wcale nie jest takie oczywiste. Nie ma w nim nadęcia, nie ma snobizmu. Natura dosłownie wchodzi do środka, a sąsiedztwo Parku Miejskiego potęguje wrażenie oderwania od miasta. Jesteś w centrum, ale jakby nie jesteś. Enklawa ciszy.  Marzenie mieszczucha. Nieosiągalne. Jakież wiec było nasze zaskoczenie, gdy latem 2019 roku dostaliśmy propozycję od ówczesnej ajentki żeby ten cud przejąć, prowadzić dalej w zgodzie z duchem miejsca! Co ważniejsze propozycja była poparta listem intencyjnym, wskazującym nas na najlepszych do tego typu działania. Szanujących historię i dbających o jakość. Mających pomysły i kreatywność, której to miejsce także potrzebuje… Zdarzył się cud, nie mogliśmy zatem zwlekać z odpowiedzią i jesienią 2019 roku przejęliśmy pałacykową restaurację i ogród.  Ledwie się zaczęło, a już się skończyło – pandemia pokrzyżowała nam plany rozwojowe. Mogliśmy jedynie czekać, szykować, remontować. Wiosną 2020, gdy uroczy ogród zaczął ściągać spacerowiczów do obiektu szybko otworzyliśmy letni ogród. Był bezpieczny, nie tworzył skupisk, można było w reżimie sanitarnym obsługiwać gości. I kolejny cud! Baliśmy się ze ludzie nie przyjdą, a to ze strachu przed pandemią, a to ze zwykłego braku zainteresowania. I nagle okazało się, ze nie, ze jest ich mnóstwo, spacerują, wpadają na kawę, coś do jedzenia, na cos słodkiego, na pogaduchy… są. Zachwycają się zmianami, cieszą z spotkania innych znajomych. Żyją i korzystają z naszego ukochanego obiektu. W pandemicznym roku 2020  zrobiliśmy latem 12 wesel. W popandemicznym 2021 – az 42 wesela. W 2022 już co tydzień mieliśmy duże imprezy prywatne, czasami po kilka na raz. A przecież wesela to tylko wisienka na torcie: pałac działa jako obiekt kulturalny z wystawami, koncertami, odczytami. Działa jako restauracja, miejsce spotkań, miejsce rekreacji.  Czynne codziennie, i zawsze do „ostatniego Gościa”. Miejsce cudowne, wdzięczne, w samym centrum Kielc, z długą dziwną, historią, i z nierozwiązaną jeszcze do końca sprawą pospadkowej własności. Otwarte zarówno od strony Parku, jak i od ulicy Zamkowej. Czasami, i to jedyne co nam doskwiera,  spotykamy mieszkańców miasta , którzy jednak nie znają tego obiektu. Nie wiedzą, ze jest w stolicy regionu w ogóle tak pałacyk.  Tymczasem stoi na swoim miejscu bez mała 200 lat, a od początku lat 80 świadczy usługi kulturalne. Można by się zastanawiać czy winna jest słaba reklama miejsca , ale odrzucamy tę tezę: imprezy w pałacyku są zawsze przy pełnej Sali, w znakomitej frekwencji! Kim są zatem ci mieszkańcy Kielc, którzy na mapie miasta pałacyku znaleźć nie mogą, a ulicę Zamkową kojarzą wyłącznie z nieczynną już dyskoteką? Przyjezdni? Nowi? Nie wiemy. Z całych sił i przy każdej okazji robimy wszystko, aby urodę Pałacyku Zielińskiego odkryli, zachwycili się i z niej korzystali.