Niedziela na jazzowo - Aleksandra Jutrzepa Quartet - 23 czerwca, godz. 20.00

W niedzielę, 23 czerwca wieczorem proponujemy wam koncert na bardzo wysokim poziomie. Zespół przyjedzie do nas z Lublina i będzie to druga ich wizyta na naszej scenie. Trzon zespołu stanowi młode małżeństwo: ona, Aleksandra, i on - Robert Kutrzepa. Muzycznie łączą elementy współczesnego jazzu z muzyką ilustracyjną. Synteza obu tych nurtów z elementami free jazzu pełnego nieograniczonej przestrzeni, zabiera słuchaczy w podróż do świata wyobraźni autorów. Zespół brał udział w licznych festiwalach m. in. "New York Festival" w Łodzi, "Jazz na kresach" w Zamościu, "Azoty Jazz Contest" w Tarnowie, "Podkarpacka Jesień Jazzowa" w Nowej Sarzynie. W latach 2015 i 2016, liderka zespołu jest dwukrotną finalistką "Novum Jazz Festival" w Łomży. W maju 2018 r ukazała się ich debiutancka płyta ,, Impressions ". Płyta została objęta patronatem magazynu Jazz Press oraz Radio Lublin.

Polecamy Waszej uwadze całe to wydarzenie. Wystąpili już u nas jesienią 2018 roku i zachwycili, bo to klasa mistrzowska. Bilety na koncert rezerwować (512170995), w cenie 30 zł. Zapraszamy fanów jazzu!


Skład zespołu:
Aleksandra Kutrzepa- Skrzypce
Bartłomiej Garczyński- Gitara
Michał Studniarek- Bas
Robert Kutrzepa- Perkusja

Czerwony Fortepian - wyjątkowy instrument

Czerwony Fortepian – to nie tylko miejsce, ale także realny, prawdziwy instrument, niestety dziś pełniący rolę wyłącznie pięknego, zabytkowego eksponatu. Fortepian zamilkł kilkadziesiąt lat temu, ale liczymy, że znajdzie się ktoś kto zajmie się jego renowacją, o ile to możliwe. Wieść niesie, ze fortepiany  wiedeńskiej firmy Pokorny od początku miały w sobie ukryte wady i niedoskonałości, stąd zbyt kosztowne były ich naprawy i produkcję w końcu wstrzymano. Stało się to ponad 120 lat temu i od tamtej pory fortepiany tej marki tułały się po świecie – trochę nieudane, ale jednak grające, zamieszkały w różnych domach Europy. Nasz pamięta czasy zaborów, pierwszej i drugiej wojny, okres PRL... Ostatnią renowację przeszedł w 1942 roku, ale do Polski przyjechał dużo wcześniej, bo w 1905 r. Potem się tułał i w końcu wylądował na śmietniku, gdzie cudem został odnaleziony.